Serial Killer #3: Czasem lubimy być niegrzeczni: Misfits Sezon 1 (2009)

Każdy, kto przynajmniej przez chwilę próbował zyskać supermoce, doskonale zdaje sobie sprawę, że zadanie to do najłatwiejszych nie należy. Nie ważne jak często dalibyśmy się pogryźć przez podejrzanie wyglądające pająki, wystawali się na wszelkiego rodzaju promieniowania czy dotykali wszystkiego, co wydaje podejrzane dźwięki, świeci jak publiczne toalety w Las Vegas i przed chwilą najprawdopodobniej spadło prosto z nieba… o posiadaniu niezwykłych zdolności decyduje przypadek. W idealnym świecie komiksowych bohaterów w parze z niecodziennymi umiejętnościami idzie niezachwiany kompas moralny, kolorowe obcisłe stroje i chwytliwe pseudonimy. Co by się jednak wydarzyło, gdyby supermoce, niczym grom z jasnego nieba spadły na młodzież, która na pierwszym miejscu w harmonogramie dnia nie ma wcale ratowania świata i pomagania innym?

Simon, Nathan, Kelly, Curtis i Alisha to niepokorni zbuntowani nastolatkowie, którzy wbrew pozorom mogą naprawdę dużo zaoferować społeczeństwu. Zaczynając od urozmaicenia języka użytkowego kreatywnym wykorzystywaniem kwiecistych epitetów, poprzez propagowanie nieskrępowanego wyrażania siebie oraz swoich emocji, na regularnej aktualizacji bazy wirusów i chorób wenerycznych w każdym z odwiedzonym przez siebie klubie kończąc. W większości są wzorami wszelkich negatywnych cech, których każdy rodzic wolałby nie dostrzec u swojego dziecka, mając jednocześnie świadomość, że tylko regularnie dawkowana patologia mogłaby przynieść tak opłakane skutki. Są pyskaci, wulgarni, bezczelni, agresywni, wybuchowi i niepoważni. Gdyby ktokolwiek podsunąłby im do wypełnienia ankietę, w rubryce Hobby z całą pewnością wpisaliby narkotyki, alkohol, przygodny seks, strzelenie komuś okazjonalnie w pysk oraz masturbację. Chociaż bardziej prawdopodobne, że z otrzymaną kartką zrobiliby o wiele gorsze rzeczy, których wykonanie poprzedzałoby ściągnięcie spodni. Poza aspirowaniem do honorowego członkowska w szeregach przyszłego marginesu społecznego oraz klubu okazjonalnych zboczeńców-psychopatów piątkę łączy coś jeszcze. W ramach pokuty za swoje nieprzystające młodzieży zachowania przywdziewają pomarańczowe kombinezony i rozpoczynają prace społeczne. Już pierwszego dnia są świadkami nietypowej burzy przechodzącej nad miastem, a chwilę później, zapewne ku uciesze niektórych, zostają porażeni piorunem. Wyobraźcie sobie teraz, że zyskują oni nadludzkie umiejętności.

1.

Jak mawiał świętej pamięci Wujek Ben: wielka moc niesie ze sobą wielką odpowiedzialność. Jak jednak zdanie to mają zrozumieć ludzie, dla których znaczenie słowa odpowiedzialność jest zapewne równie obce co słowa eskalacja, erudycja i relatywizm. Bohaterowie Misfits znacznie odstają od standardów obowiązujących większość zespołów obdarzonych niezwykłymi umiejętnościami. Brak w nich bohaterstwa, empatii, szacunku do innych, a ich pierwszym osiągnięciem po ujawnieniu się niezwykłych umiejętności jest wdepnięcie w naprawdę poważne kłopoty. Mają większe zadatki na psychopatów niż herosów. Twórcy, z bezczelnością charakteryzującą pyskatych nastolatków, łamią złote zasady dotyczące narodzin superbohaterów. Po pierwsze wyklęci od początku dają nam sporo powodów, aby za nimi nie przepadać. Mimo całego wachlarzu negatywnych cech daleko im jednak do złoczyńców, którzy dla własnej uciech mieliby czynić zło i szerzyć występek. Znajdują się gdzieś pośrodku. Miałoby się ochotę ich czasem po prostu udusić, ale z drugiej strony niby za co? Są młodzieżowymi antybohaterami jak się patrzy i tylko czekać, aż pod wpływem nowych zdolności oraz rodzących się przyjaźni w ich sercach i głowach zacznie dochodzić do przemiany godnej Kmicica. O nie, zapomnijcie o tym. Dzieciaki na złość komiksowym kuzynom pozostają po prostu sobą.

2.

Po drugie serial kpi również ze świata dotkniętego nadprzyrodzonymi zmianami. Nieubłagane statystyki podają, że na jednego nowo narodzonego odpowiedzialnego bohatera przypada dziesięciu złoczyńców i dwa razy tyle zagrożeń, z którymi będzie musiał się zmierzyć, aby zrozumieć nie tylko swoje możliwości i słabości, ale również zajrzeć w głąb siebie. Na horyzoncie nie pojawia się jednak żaden złoczyńca o podłych zamiarach. Wskutek niezwykłej burzy ulice brytyjskiego miasta zamieniają się w składowisko odrzutów, które nie zagrzałby miejsca w żadnej poważnej produkcji. Skłaniają również do myślenia, czy z pewnością chcielibyśmy posiąść jakieś nietypowe umiejętności, skoro może to być zdolność wywoływania wypadania włosów. Zamiast zmagać się bandziorami w pelerynach równie czarnych co ich serca, charaktery i zamiary, bohaterowie stają przed zupełnie innymi wyzwaniami, chociażby muszą zapewnić seniorom rozrywkę w piątkowy wieczór. Trudno jednoznacznie stwierdzić czy efekt wszystkich zabaw i eksperymentów to przemyślana parodia, czy wypadek podczas chaotycznego żartowania.

3.

Nietypowe podejście do tematu nie jest jednak cechą charakterystyczną serialu. W oczy niemal natychmiast rzuca się, że Mistfits to produkcja przede wszystkim epatująca wulgarnością i seksem. Bohaterowie używają najgorszej jakość języka rynsztokowego, nie szczędząc sobie wyzwisk, przerzucają się dziesiątkami synonimów narządów rozrodczych i odpychającym słowotwórstwem. Zapędzają się w tym tak daleko, że niektóre linie dialogowe to po prostu ciągnąca się litanie bluzgów, obelg i chamstwa napisane dla samego tylko przeklinania, bo merytorycznej treści nie mają w sobie żadnej. W ekspresywnym używaniu języka prym wiedzie Nathan, który w ironizowaniu, sarkazmie i ubliżaniu innym osiągnął mistrzostwo, stając się najjaśniejszym punktem produkcji. Robert Sheehan świetnie czuje się w roli niedojrzałego, chamskiego dzieciaka uwielbiającego się popisywać i nieznającego umiaru w sprośnych żartach. Chociaż jest ofensywny, odpychający i niekiedy żałosny, aktor znajduje w roli tyle przyjemności i swobody, że nie sposób nie zapałać do Nathana odrobiną sympatii. Zresztą cała piątka świetnie radzi sobie ze swoimi zadaniami. Mimo że postaci są przesadnie przerysowane, a ich negatywne cechy maksymalnie wyolbrzymione, każde z nich wypada niezwykle naturalnie. Iwan Rheon świetnie odgrywa niemal autystycznie nieśmiałego Simona z zadatkami na psychopatę. Antonia Thomas niepokojąco wiarygodnie prezentuje się jako entuzjastycznie kopulującą i zapatrzoną w siebie ślicznotka, a Lauren Socha ze swoim akcentem idealnie odnajduje się w roli agresywnej dresiary. Odpychająca i przesunięta o rzut petem za granicę przyzwoitości wulgarność oraz brytyjskie poczucie humoru może bardzo łatwo zrazić przyzwoitego poszukiwacza grzecznej rozrywki. Jednak nawet mimo potencjalnej niechęci i obrzydzenia nie można odmówić postaciom naturalności, a aktorom swobody i z pewnością dobrej zabawy.

4.

Pierwszy sezon Misfits pod wieloma względami jest niedociągnięty, a momentami wydaje się nawet niechlujny. Między odcinkami występują fabularne nieścisłości, a wątek główny wydaje się poszarpany i ostatecznie jakoś średnio domknięty. Dostrzec można, że twórcy wcale nie chcieli zatrzymywać się na jednym sezonie, a pod warstwą bluzgów i bezpośrednich żartów widać wiele pomysłów i spory potencjał. Chociaż bohaterowie jeszcze nie zdążyli zdać sobie z tego sprawy, nie trzeba być Sherlockiem, aby zauważyć, że wskutek porażenia każdy otrzymał umiejętności zależne od swoje osobowości czy problemów, a biedny Nathan usilnie próbował odkryć, co takiego sam potrafi. Wszelkie niedoskonałości i niedociągnięcia łatwo można wybaczyć. Przy Misfits z całą pewnością najlepiej bawić będą się ci, których niedojrzały wewnętrzny nastolatek nie zdążył w młodości przeżyć swojego buntu na tyle odważnie, by mieć zatargi z prawem. Bez sporego dystansu i czerpania radości z odpowiednio wyeksponowanych wulgaryzmów raczej nie ma tu czego szukać. W przeciwnym wypadku wyklęci mogą stać się świetnymi kompanami, z którymi świetnie będziemy się bawić, ale wstydzilibyśmy się ich przedstawić rodzicom lub pokazać z nimi publicznie. Nastoletnie guilty pleasure w najlepszym wydaniu.

Egoistyczna Ocena: 

8.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: