Trójkąt bez Zobowiązań #8: Gdy baśnie próbują być „Grą o Tron”

Królewna Śnieżka, Czerwony Kapturek, Jaś i Małgosia. Znamy ich już od najmłodszych lat. Z wypiekami na twarzy i zapartym tchem śledziliśmy losy baśniowych bohaterów, nie mając początkowo pewności czy wszystko dobrze się skończy. To oni wytworzyli w naszej dziecięcej świadomości nieco naiwny obraz świata, w który dobro zawsze zwycięża, a czyste serce silniejsze jest od wszelkiego zła. Nauczyli nas, że nawet z najgorszej sytuacji znajdzie się jakieś wyjście, a każda piękna księżniczka może liczyć na przybycie przystojnego księcia z dużym… zamkiem i przylegającymi terenami uprawnymi. Wywoływali uśmiech na naszych twarzach i pobudzali naszą fantazję oraz popychali do marzenia. Potem dorośliśmy. Pozostawiliśmy ich na samych sobie pogrążonych w „…i żyli długo i szczęśliwie”. Baśniowi bohaterowie nie mają jednak w zwyczaju się poddawać. Pragnąc towarzyszyć nam również w późniejszym życiu, postanowili dorosnąć razem z nami.

Swego czasu w kinie mieliśmy moment, w którym dobrze znane nam baśnie próbowały emocjonującego romansu z dark fantasy. Starały się stać mroczniejsze, doroślejsze, czy nawet bardziej odważne. Pragnęły dostosować się do naszych nowych potrzeb, by ponownie nami towarzyszyć i uniknąć zapomnienia. Niektóre, zupełnie jak my, niemal dorosły i stały się poważne, szare i trochę smutne. Inne zabłądziły w połowie drogi, pragnąc pozostać rozmarzonymi nastolatkami… były też takie, które mimo wszystko postanowiły zostać radosne i niedojrzałe.

Snow „Resting Bitch Face” White

Królewna Śnieżka nigdy nie wiodła lekkiego życia. Wywózka do lasu, usługiwanie w domu zapracowanych górników, próba otrucia, a jak w końcu jakiś facet zaczął się nią interesować, to pierwszym wrażeniem pozostawił mocno mieszane uczucia. W końcu od razu zaczął dobierać się do nieprzytomnej dziewczyny znalezionej w lesie. Otoczone przez ptaszki i puchate króliczki niewinne dziecię, jakim była, gdyby tylko wpadło w ręce Martina, nie przeżyłoby nawet połowy sezonu. Dlatego Śnieżka musiała zmężnieć i stać się twardą sztuką. Niestety nieważne jak zbolałą minę by miała (a Kristen Stewart idzie pod tym względem na całość) w Wielkiej Księdze Baśni zapisano dla niej jedną fabułę. Ponownie dekoracyjna powierzchnia odbijająca światło nie potrafi trzymać języka za zębami i w towarzystwie jej królewskiej mości chlapnęła coś o wątpliwej królewskiej urodzie (to może właśnie z baśni wyciągnęliśmy, że kobiecie zawsze odpowiada się, że pięknie wygląda). I tak oto wszystko zaczyna się toczyć znanym torem. Tyle tylko, że wszystko jest bardziej. Las jest bardziej mroczny, królowa jest bardziej zła, magia bardziej fantastyczna, a łowca przystojniejszy. Śnieżka zamiast spotkania z uroczym Bambi na polanie mierzy się z wielkim trollem pośrodku bagna, a krasnale w związku z kryzysem w sektorze wydobywczym zaczynają zajmować się drobnymi napadami i snują smutne historie o lepszych czasach.

Początkowo można odnieść wrażenie, że Śnieżka wyrosła nam na całkiem przyzwoitą pannicę. Na pierwszy rzut oka jest mrocznie, niebezpiecznie i dojrzalej. Jednak tylko na pierwszy rzut oka. Każdy szczegół wydaje się świetnie przygotowany. Kreacja Ravenny w wykonaniu Charlize Theron jest po prostu genialna, efekty specjalne za każdym razem robią ogromne wrażenie, a pomniejszeni do rozmiarów Tyriona Lannistera Ian McShane oraz reszta jego ekipy wywołują pełen sympatii uśmiech (co prawda, na dobrze śpiewające krasnoludy musieliśmy czekać do Hobbita, ale humoru i odwagi nie można im domówić). Niemal każda lokacja, do której trafiają bohaterowie, ma swój charakter i klimat Nie ważne czy to lśniący magicznym proszkiem matecznik wróżek, czy mroczny las równie ruchliwy co krzaki z „Martwego Zła”. Niestety wszystko to służy jedynie upiększeniu niezwykle prostego scenariusza. Jaka Śnieżka była i jest, każdy widzi i nie ma co oczekiwać czegoś bardziej złożonego ponad to co już znaliśmy. Dodatkowo „Królewna Śnieżka…”, mimo że dojrzalsza nie wyzbyła się dziewiczej wręcz skromności. Wszystko widziane z bliska cieszy oko, brak jednak prawdziwego rozmachu. Zupełnie jakby kraina za siedmioma górami i siedmioma lasami podzielona była wszystkim według zasług i zabawa w chowanego, berka i sceny batalistyczne ograniczona była granicami włości Czerwonego Kapturka od północy i Trzech Świnek od południa. Dalej nie przejdziecie, więc bawcie się swoimi żołnierzykami w swojej piaskownicy.

Snow White and the  (2012): 7,5/10

 

Still Better Fairytale Than Twilight

Zanim Czerwony Kapturem mógł zostać dojrzałą, silną i niezależną Kobietą w Czerwonym Płaszczu, tak jak każdy z nas, musiał przejść ciężki okres dojrzewania. Skora do pomocy i zleceń kurierskich dziewczyna na etapie dorastania postanowiła się jednak zatrzymać na dłużej. Zamiast radośnie hasać przez las w drodze do chorej babci, rozkwitający Kapturek wstępuje na krętą, pełną niebezpieczeństw, nieoczekiwanych zakrętów i ślepych zaułków ścieżkę, na której rada „trzymaj się z dala od nieznajomych” nadal pozostaje w mocy. Dziewczyna trudy podróży zamienia bowiem na trudy nastoletniej miłości. Jej losy rozpisane są jak w klasycznym młodzieżowym romansie. Ona kocha jego, on kocha ją, ale rodzice się temu sprzeciwiają, oferując w międzyczasie swojego kandydata. Ten drugi też wlepia w nią maślane oczy i w sumie jest nawet uroczy, a ona mogłaby mu ulec, tyle że ten pierwszy wytrwale mąci jej w głowie… I tak dalej, i tak dalej. Jeżeli ktoś przypadkiem zabłądziłby w lesie, trafił na ukrytą między drzewami wioskę i został świadkiem tej emocjonalnej przejażdżki, w najlepszym przypadku mógłby nabawić się choroby lokomocyjnej. Pod płaszczykiem baśni braci Grimm skrywa się bowiem kolejna wariacja na temat „Zmierzchu” i tak jak w klasycznym już przykładzie paranormalnego romansu i tu nie mogło zabraknąć zimnokrwistego tajemniczego drania lub/i/albo nadmiernie owłosionego dzikusa. Wioskę w końcu atakuje wilk.

Dzika bestia kłami i pazurami stara się rozerwać trochę publiczność i wyrwać film z pełnych nastoletnich rozterek torów. Mimo że tożsamość strasznego i złego wilka wydaj się od początku oczywista, produkcja w reżyserii Catherine Hardwicke (no zgadnijcie co ta pani nakręciła 3 lata wcześniej) dla zachowania pozorów, nieustannie próbuję mylić tropy, podrzucać nowe wskazówki i dowody oraz tasować podejrzanych. W ten sposób na dłużej utrzymując uwagę widza. W urozmaicaniu akcji z pomocą bestii przychodzi Gary Oldman w roli nieugiętego inkwizytora, który będzie siekał, ciął i palił, aż wilka pokona. Na ekranie trochę się więc dzieje, lecz ciągle na pierwszy plan przebijają się ckliwe dialogi i wypowiadane na głos miłosne wątpliwości.

Dziewczyna w Czerwonej Pelerynie jest nieco bardziej dojrzałą i mroczniejszą interpretacją klasycznej baśni braci Grimm, skierowaną jednak do bardzo konkretnego odbiorcy. Nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy nastoletnich miłosnych wielokątów docenią świetną scenografię, kostiumy, odrobinę mrocznego klimatu, ładne widoki czy prószący świątecznie śnieg. Cała atrakcyjna otoczka nie zmienia jednak faktu, że główna bohaterka stała się Czerwonym Kapturkiem z koszyczkiem pełnym hormonów, a nie każdemu będzie to odpowiadało.

Red Riding Hood (2011): 5/10

 

Zemsta najlepiej smakuje na słodko

Czy ktoś zastanawiał się kiedyś, co stało się z Jasiem i Małgosią po ich burzliwych wydarzeniach z dzieciństwa? Trudno uwierzyć, że po wszystkim, co przeszli mogli żyć długo i szczęśliwie. W końcu w młodym wieku zostali porzuceni przez rodziców w środku lasu, byli przetrzymywani przez ekscentryczną staruszkę ze skłonnościami kanibalistycznymi oraz dla ratowania własnego życia musieli spalić żywcem swoją niedoszłą oprawczynię. Oczywiście jest to wersja opowiedziana z perspektywy rodzeństwa i tak naprawdę możemy mieć do czynienia z niereformowalnymi buntownikami wyrzuconymi z domu, dewastującymi znalezioną w lesie chatkę i krzywdzącymi bezbronną staruszkę. Historię piszą jednak ci, którzy akurat nie spłonęli żywcem, więc nie ma co drążyć tematu. Stres, na jaki zostało wystawione rodzeństwo, powinien pozostawić na ich dziecięcej psychice porządne ślady. Bardzo możliwe, że po wszystkim Jaś wpadłby w alkoholizm i zacząłby się jąkać, a Małgosia zostałaby bełkoczącą wiejską wariatką z paranoją i rozdwojeniem jaźni. Jest też inny scenariusz. W ogniu dramatycznych wydarzeń z przeszłości wykute zostać mogą twardy charakter, niezachwiana wola walki i niezwykła wręcz odwagę. Jaś i Małgosia po znalezieniu łatwego sposobu na zabicie czarownicy postanawiają się zająć tym zawodowo. Przygotowują kusze, strzelby oraz pułapki i rozpoczynają swoją krucjatę przeciwko wiedźmom. W końcu mogło być znaczeni gorzej i mogli skończyć niczym rodzeństwo Lannisterów.

Hansel i Gretel: Łowcy Czarownic to połączenie lekkiego horroru i fantasy pełne czarnego humoru, pompatycznych kwestii, radosnego bohaterstwa oraz niejednokrotnie komicznej przemocy. To niezwykle luźna wariacja na temat baśniowej rzeczywistości i ze względu na lekkość oraz mocno absurdalne podejście nie powinna być brana zbyt poważnie. W przeciwnym wypadku może wywołać nieprzyjemności porównywalne z przejedzeniem się słodyczami. Krew się leje, głowy spadają, a bohaterowie dostają solidne baty i nawet na chwilę nie pozostają przeciwnikowi dłużni. Wiedźmy mkną przez las na swoich miotłach niczym w „Powrocie Jedi”, Hansel unika pocisków, jakby naoglądał się „Martixa”, a Gretel spotyka brzydkiego trolla o imieniu Edward… ich urocza znajomość nadal jest lepszą miłosną historią niż… sami z resztą wiecie. Tommy Wirkola bawiąc się baśniowym motywem, stawia na dostarczenie przede wszystkim rozrywki na niezbyt wymagającej poziomie, niezmiennie jednak przyjemnej, przaśnej i dynamicznej. Jeremy Renner wraz z Gemmą Arterton tworzą na ekranie świetny duet, a historia z humorem podchodzi od motywu mściciela zataczającego koło. Hansel i Gretel… z przymrużeniem oka pokazują również, że traumatyczne wydarzenia z życia baśniowych bohaterów mogą mieć niespodziewane skutki i nieustannie powinniśmy się zastanawiać, co zdarzyło się po „i żyli długo i szczęśliwie”.

Hansel and Gretel: Witch Hunters (2013): 9/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: