ruBryka Filmowa: Fantastyczny Rok 2018 (III)

Czy rozmiar ma znaczenie?

Uwielbiam oglądać niesprawiedliwe starcia między przerośniętymi potworami a wielkimi miastami. Szkoda tylko, że te pierwsze tak rzadko wygrywają.

Jest coś niezwykłego i pięknego w oglądaniu wielkich bestii i robotów bawiących się w berka oraz zmieniających układ ulic i budynków w wielkich aglomeracjach. Szczególnie jeżeli przed rozpoczęciem zabawy wychodzą majestatycznie z wody niczym David Hasselhoff w Słonecznym Patrolu. Guillermo del Toro tworząc pierwszą część Pacific Rim, ubrał chłopięce fantazje oraz hołd dla japońskiej kultury gigantycznych potworów w hollywoodzką kolorystyk dodając do tego pompatyczne okrzyki w stylu anime. Za jego pozwoleniem zanurzone w wodzie po kolana wielkie roboty przytulał się namiętnie z krzyżówkami z pogranicza skorupiaków, dinozaurów i bestii rodem z Lovecrafta. Jednak, gdy za sterami wielkich mechów zasiadł Steven S. DeKnight z całej tej zabawy nie pozostało nic. Drugą część trafiając na taśmę montażową, została wypatroszona z najciekawszych gadżetów, zastąpionymi całą masą absurdów i niedorzeczność. Zjazd z niej mógł zakończyć się jedynie wyciekiem oleju gdzieś w połowie drogi między zabawami del Toro a rozmachem i eksplozjami Tranformersów.

pacific rimPacific Rim: Rebelia: 4/10

Jason Statham i Dwayne Johnson na planie „Szybkich i Wściekłych” przenieśli swoją rywalizację o tytuł najbardziej opływającego testosteronem osiłka w kinie akcji na nowy poziom. Pojedynek z pędzącymi w tle sportowymi samochodami nie dał jednak ostatecznego rezultatu, a nawet zmusił filmowców do prac nad osobną piaskownicą dla obu panów (zdjęcia do spin-offu już ruszyły!). Licznik skopanych tyłków oraz niemal identycznych odegranych postaci nieustannie wskazuje na remis, dlatego podjęto zdecydowane kroki i do gladiatorskich popisów dodano kolejne herkulesowe zadanie. Obaj panowie mieli wybrać sobie gigantyczne zwierzę, z którym mieli się zmierzyć.

Pierwszy do wyzwania przystąpił Dwayne Johnson, a na swojego sparing partnera wybrał wielkiego białego goryla. Sympatyczny i niegroźny naczelny przypadkowo nawąchał się tajemniczego bojowego gazu zagubionego przez nieprzyzwoity koncern. Białowłosy George pod wpływem środku zaczyna zmieniać się, jakby właśnie rozpoczął sterydowym cykl. Robi się coraz większy, na wszystko reaguje agresją, a rozwalanie i miażdżenie staje się najlepszym odpowiedzią na problemy… cóż jak z Rockiem przystajesz, to Rockiem się stajesz. Chemiczną chmurkę nierozważnie wciągnęły również inne stworzenie, które dla maniaków w garniturach stają się bezcenne. Rozpoczyna się wielkie polowanie, a zwierzaki w rozmiarze King-Kong XL zostają zwabione do centrum miasta. Pokrewieństwo zobowiązuje, dlatego też na podobieństwo przodków z czarno-białych filmów wielka małpa znów wspina się na najwyższy budynek, a w drodze na szczyt rywalizuje z latającym wilkiem i gigantycznym krokodylem. Wystarczy powiedzieć to zdanie na głos i już wiadomo, z jakim kinem ma się do czynienia. „Rampage: Dzika Furia” jest dokładnie, tym na co wygląda, relaksującą i odmóżdżającą rozrywką. Familijny wariacja na temat „Godzilla vs King-Kong”, szkoda tylko, że tak mało miasta przy tym podeptali.

rampageRampage: Dzika Furia: 7/10 

Statham w tym czasie, nie czując zagrożenia ze strony Johnsona, postanowił wybrać się na ryby. Przy okazji wcale nie zamierzał iść na łatwiznę i wybrał sobie na przeciwnika zdecydowanie mniej wdzięczny motyw. Jako najlepszy specjalista od nurkowania wyrusza z misją ratunkową na samo dno Rowu Mariańskiego… a dokładnie to schodzi nawet głębiej (mnie nie pytajcie, ten film nawet nie stał koło podręczników do biologii). Dzielny wojskowy w ekspresowym tempie ratuje grupę badawczą i zabiera ją na powierzchnie. Nieoczekiwanie eksperymenty pod dnem oceanu otwierają drogę pradawnej bestii, która teraz będzie terroryzowała niewinnych i bezbronnych ludzi. Fabuła „The Meg” idealnie oddaje niezwykłość zabiegu dokonanego przez filmowców. W swej pomysłowości postanowili wyruszyć na samo dno kinematografii. Udali się do krainy niepodzielnie rządzonej przez wszelkiego rodzaju wielogłowe bestie czy krzyżówki rekinów ze zjawiskami atmosferycznymi. Zapragnęli wyrwać z tego miejsca jednego z osobników i wyciągnąć go do poziomu „Szczęk”. Niestety megalodon podróży nie wytrzymał i zdechł gdzieś w połowie drogi. Produkcji spod znaku szeroko rozwartych szczęk zabrakło solidnego scenariusza, żeby wyszło z tego coś poważnego albo przynajmniej odwagi charakterystycznej dla filmów w stylu „Sharknado”. Statham trafił na przeciwnika, który pływał do góry brzuchem, zanim ktokolwiek zdążył się rozkręcić.

the megThe Meg: 4/10

Naprzeciw panującej w kinie modzie na duże rozmiary postanowił wyjść Alexander Payne, pragnąc pokazać, że małe potrafi być słodkie, urocze, rozczulające i wzruszające… Tyle tylko, że gdy reżyser zabrał się za linijkę i zaczął mierzyć swoje możliwości, nie bardzo wiedział gdzie co przyłożyć. „Pomniejszenie” opiera się na pomyśle otwierającym naprawdę wiele możliwości. Niestety Payne pragnie w napisanej przez siebie historii poruszyć tak wiele problemów, że ostatecznie film jest tak naprawdę o niczym i (co zważywszy na motyw, jest dość zabawne) jest na siłę przeciągnięty. Liczne wątki potraktowane zostały niedbale, chaotycznie i bez większego sensu. Historia zaś niezwykle się dłuży i niezmiernie nudzi. Film udzielił jednak pewniej odpowiedzi w męczącym od lat sporze. „Pomniejszenie” pokazało, że nie rozmiar ma znaczenie. Liczy się dobry początek i utrzymanie tempa do samego końca. W tym przypadku dobry był tylko pierwsze sekundy.

dwonsizingPomniejszenie: 4/10

 

[Jest to fragment przeglądu przygotowanego dla magazynu #kulturalnie, który ukaże się w styczniu]

Resztę przeglądu znajdziecie tutaj:

[That was Marvelous! Wasn’t It?]
[Jazda po sentymentach bez trzymanki]
[The freezing touch of fear]
[Takie dawno, dawno temu, tylko że dla dorosłych…]
[Gdzie oni się wszyscy podziali?]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: