ruBryka Filmowa: Fantastyczny Rok 2018 (IV)

The freezing touch of fear… 

Cała masa współczesnych horrorów opiera się na przetartych, zużytych, rozchodzonych i nieświeżych pomysłach. Ponownie straszą złe duch, zombie podgryzają po kostkach, a banda średnio kumatych i rozgarniętych nastolatków ujeżdża wytrwale utarte do bólu schematy, udowadniając, że pomimo braku szarych komórek da się żyć… przynajmniej do połowy filmu. W ostatnim czasie uchyliły się drzwi od starej szafy pełnej straszydeł i w końcu mogliśmy poczuć przyjemny powiew świeżości.  

Gdy film grozy w pewnym stopniu nawiązuje motywami lub sposobem opowiadania historii do twórczości H. P. Lovecrafta robi mi się mokro, zupełnie jakbym sam szukał na dnie oceanu Wielkich Przedwiecznych. Dlatego tak niezwykłym zaskoczeniem było tegoroczne „Ghostland”. Nie mieliśmy jednak do czynienia z bezwstydnym myszkowaniem po strychu pełnym „the best of…”, a raczej spacerkiem w bezpiecznej odległości od posiadłości Samotnika z Providence. Hołd dla pisarza zastąpiony został w na tyle lekki i przyjemny sposób, ze sam Lovecraft pojawił się z gościnnym występem, niczym Stan Lee w produkcjach Marvela. Zamiast oślizgłych macek ze snu miłośnika anime pojawiła się niewinna nastolatka. Wystawiona na traumatyczne przeżycia w domu pełnym porcelanowych lalek wytworzyła w swojej głowie alternatywne zakończenie swojej historii. Co jest prawdą, a co niemym krzykiem zmęczonego umysłu? Takie wątpliwości uwielbiam.

ghostland 2
Ghostland: 9/10

Sposoby na przetrwanie w horrorze są zaskakująco proste. Jedynie nieogarnięci bohaterowie mają dość często wytłumioną wolę przetrwania i wybrakowany instynkt samozachowawczy. Reguły są proste. Nie zaglądaj do tej przeklętej szafy, nie schodź sam do piwnicy i na litość wszystkich zamaskowanych morderców, zacznij zachowywać się cicho. John Krasinski (to ten uroczy Jim z serialu „Office”) w swoim pierwszym napisanym i wyreżyserowanym horrorze sięgnął po oczywisty i prosty pomysł, zamieniając go w główny motyw filmu – aby przetrwać, musisz zachować ciszę. Świat zostaje zaatakowany przez pajęczaki słusznych rozmiarów, które może są ślepe niczym Krecik, ale za to zmysł słuchu mają genialny. Rodzina Abbottów robi wszystko, aby dostosować się do istniejących warunków i przetrwać za wszelką cenę opierając się na inteligencji, przebiegłości oraz miłości. Tej ostatniej było nawet za dużo, bo Evelyn spodziewa się dziecka… w momencie, gdy nawet najmniejszy szmer zwabia potwory i oznacza wyrok śmierci, naszła ich ochota na powiększanie rodziny? Cóż niektórzy uwielbiają grać na najwyższym poziomie trudności. Najważniejsze, że rodzinne więzi widać na pierwszy rzut oka, a miłość i oddanie w takich ilościach w rasowym filmie grozy pełnym potworów i pól kukurydzy jest wręcz zaskakujące.

aqp wCiche Miejsce: 8/10

Gdy wchodząca właśnie do kin produkcja w swoim zwiastunie postanawia uderzać mnie po oczach planszami informującymi, jakie to arcydzieło i jak bardzo jest przerażająca, od razu myślę sobie „och… chyba nie sądzicie, że dam się nabrać”. „Hereditary” okazało się jednak niesamowitym zaskoczeniem. Producenci ludowego „The VVitch” dalej płyną na nowej fali horroru i stawiają przede wszystkim na klimat. I robią to w sposób technicznie niesamowity. Świetne, dopracowane i odpowiednio przygotowane jest tutaj wszystko. Niesamowita gra aktorska, nieprzyjemny i ciężki klimat, wbijająca się głęboko w mózg muzyka, świetny montaż i przepiękna praca kamery. Wszystko składa się na niesamowitą wizualną całość. Co jednak z historią? Początkowo nie bardzo wiadomo, za co się złapać i co jest głównym motywem. Film bawi się z nami nieoczekiwanie, zaskakująco i boleśnie zmieniając bohatera, wokół którego zdaje się skupiać cała historia. Zakończenie natomiast rekompensuje niezaspokojone potrzeby miłośników rasowego horroru. Jest przerażająco, mięsiście i nieprzyjemnie, sprawiając, że całość jest kompletna. „Hereditary” jest kolejnym dowodem, że horror wchodzi w nowy lepszy wiek, udowadniając również, że krwawe i nieprzyjemne kino może być zrobione po prostu pięknie.

hereDziedzictwo: Hereditery: 9,5/10

[Jest to fragment przeglądu przygotowanego dla magazynu #kulturalnie, który ukaże się w styczniu]

Resztę przeglądu znajdziecie tutaj:

[That was Marvelous! Wasn’t It?]
[Jazda po sentymentach bez trzymanki]
[Czy rozmiar ma znaczenie]
[Takie dawno, dawno temu, tylko że dla dorosłych…]
[Gdzie oni się wszyscy podziali?]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: